Przejdź do głównej zawartości

Wyznanie miłosne



Powróciłaś do mnie ostatnio i stało się coś niesłychanego. Nie dość, że zacząłem Cię bardziej cenić, to doszło do mnie, że jestem w Tobie bardziej zakochany, niż kiedyś. Myślałem, że jest to niemożliwe, ale gdy czekałaś na mnie wtedy na chodniku, a ja Cię już widziałem z daleka, doznałem tak ogromnego wstrząsu, że poczułem się jakbym widział moją rybkę po raz pierwszy w życiu. Moje ciało nagle wyszło z zimowego snu, wszystko zaczęło żyć. Serce pompowało jak szalone, źrenice się powiększyły i łapczywie Cię obserwowały. Cierpiałaś bardzo, bo usłyszałaś coś, czego nie powinnaś nigdy usłyszeć, ale miłość do mnie ostatecznie przykryła wszystko. Po raz kolejny mi powiedziałaś między słowami: Kamil, ja jestem Twoja od początku, ale jeśli jeszcze raz mnie zranisz i zawiedziesz, to odejdę na zawsze. Twoje słowa i postawa wyraźnie komunikowały, że nie zamierzasz czekać wieczność, ale jeśli dostrzeżesz, że jest szansa, że będę w stanie odbudować w Tobie zaufanie, to już nigdy Cię nie stracę.

Trzy poprzednie teksty o Tobie napisałem, jak słusznie uznałaś, dość grafomańskie. Dopiero teraz pojąłem, że w wyznaniu miłosnym chodzi o prostotę. O napisanie tego, co się czuje i widzi u ukochanej osoby. Po co kombinować i silić się na ekwilibrystyczne porównania, jak wystarczy zajrzeć w głąb siebie i wydobyć ten wewnętrzny głos, który kieruje wszystkimi naszymi poczynaniami. Ja mogę tylko prosić, byś była moja. Tylko moja. Bądźmy sobie zawsze szczerzy i wierni. W tym świecie jest naprawdę dużo złego, zawiści i kłamstw, co tylko mocniej mnie przekonuje, że musimy być czyści i dobrzy dla siebie, ale także dla innych ludzi. Ja się nauczyłem tego od Ciebie. Budujmy wspólnie własną rzeczywistość, nasz mini-świat. Kocham Cię najmocniej na świecie. Jak to Faust mówił – trwaj chwilo, jesteś piękna. Zatem ponawiam moje błaganie kochanie - trwaj proszę przy mnie na zawsze.

Popularne posty z tego bloga

Ulubione horrory z lat 2000-2009

Dawno nie robiłem żadnej listy, więc dla odmiany wrzucam krótką z umiłowanymi horrorami z poprzedniej dekady. Nie był to okres szczególnie udany dla tego gatunku, więc niestety wyboru sporego nie miałem (albo nie dotarłem do skrytych perełek). Wyjaśnia to np. obecność na mojej liście filmu rodzaju "The Host", w połowie dramatu, w połowie horroru. Z tą klasyfikacją gatunkową to nie była taka prosta sprawa, ale gdy zestawiłem go z "Taxidermią" czy "Głodem miłości", dziełami również kategoryzowanymi jako horrory, wydał mi się zdecydowanie bardziej trafnym wyborem.


The Host: Potwór, reż. Bong Joon-ho, rok 2006 Jak wyjaśniałem pokrótce we wstępie, jeden z paru filmów na liście, który nie jest czysty gatunkowo. Reżyser pomysłowo przemiela nurt Monster Movie przez społeczno-rodzinny dramat, wstrząsająco obrazując widzowi, że to własny rząd wydaje się bardziej przerażający niż ogromna, zmutowana ryba. Tak oryginalne, wciągające, a nawet niekiedy przejmujące …

Najlepsze filmy 2017 roku

To pierwsze podsumowanie od czasu 2013 roku, gdzie żaden z filmów nie zasłużył na miano arcydzieła. Ale wbrew pozorom to był dobry rok. Gdybym szedł śladem Cahiers du Cinema lub paru innych krytyków i postanowił uwzględnić 3. sezon "Twin Peaks" na swojej liście, to umieściłbym go na samym szczycie. Chociażby za ten nieprawdopodobny 8. odcinek. I korci mnie niezmiernie, bo pomimo ewidentnie serialowego formatu, ostatnie dzieło Lyncha i Frosta można również klasyfikować jako 18. godzinny film w duchu "Out 1" Rivette'a czy "Berlin Alexanderplatz" Fassbindera. Nawet dwa pierwsze odcinki miały pokaz kinowy w Cannes, a w przyszłym roku cały sezon zostanie puszczony w jednym z amerykańskich kin. Ale stwierdziłem, że lepiej jednak trzymać się propozycji stricte kinowych, żeby nie mącić zbytnio (choć gdybym faktycznie chciał wymieszać seriale z filmami, to zwycięzcą były 3. sezon "Pozostawionych" - najwspanialsza rzecz, jaką oglądałem w 2017 roku). …

Rodzina Soprano - popkulturowy majstersztyk

Fascynacja mafią/przestępczością zorganizowaną od niemalże pół wieku jest mocno zakorzeniona w świadomości kulturowej. Dzieje się to za sprawą głośnych filmów gangsterskich, tak często cytowanych w przeróżnych formach medialnych, żeby nie wymieniać tych najważniejszych: dwóch pierwszych części Ojca Chrzestnego Francisa Forda Coppoli, Chłopców z ferajny Martina Scorsese, Człowieka z blizną Briana De Palmy czy Dawno temu w Ameryce Sergio Leone. Gatunek filmów gangsterskich jest bez wątpienia niepodzielną własnością Amerykanów, choć pojawiają się wybitne wyjątki w postaci arcydzieł francuskiego reżysera Jean-Pierre'a Melville'a (Samuraj, W kręgu zła). O ile wpływ wczesnych filmów rodzaju Małego Cezara Mervyna Leroya, Wroga publicznego Williama Wellmana i oryginalnego Człowieka z blizną Howarda Hawksa na późniejsze arcydzieła gatunku jest niepodważalny, to jednak dopiero adaptacja powieści Mario Puzo dokonała znaczącej transformacji w sposobie portretowania mafii/gangsterów. Jak …