Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Ambient

Oderwanie od rzeczywistości

White Rainbow, New Clouds, rok 2009 W 2009 roku mamy dwa mocne dowody na to, że niemiecka muzyka elektroniczna lat 70-tych ciągle ma duży wpływ na artystów XXI wieku. Pierwszym jest trio Emeralds, które wydało w tym roku dwie płyty i jedną (sic!) kasetę. Ich poziom oscylował w granicach od całkiem dobrego do świetnego, więc warto było wysłuchać tych propozycji od grupy. Nie inaczej jest z niedawnym, nowym wydawnictwem od wytwórni Kranky, czyli White Rainbow. Pod tą nazwą kryje się muzyk i producent Adam Forkner, który oprócz 7 płyt pod tym pseudonimem ma na koncie udział w takich projektach jak Jackie-O Motherfucker, Dirty Projectors czy Atlas Sound. Jego muzyczne CV bez wątpienia robi wrażenie. Na szczęście ta sama sytuacja jest z muzyką. Osadzając się gdzieś pomiędzy ambientem, shoegazem, podróżami Tangerine Dream i Manuela Gottschinga oraz lekką psychodelią tworzy dźwięki, które z niewymuszoną lekkością unoszą się ku stratosferze. Znajdziemy na płycie cztery bardzo dobre i dłu...

Ciemna strona księżyca

Coil, Musick to Play in the Dark Vol. 1, Musick to Play in the Dark Vol. 2, rok 1999 oraz 2000 Bardzo interesujący projekt, składający się z dwóch części, zapoczątkował w muzyce Coil okres nazwany przez nich "księżycową muzyką". Pierwszy utwór z pierwszej płyty, "Are You Shivering" od razu doskonale przedstawia kierunek jaki panowie obrali - klimatyczna muzyka, bliska dark ambientowym rejonom; dziwne przetworzony głos, który powtarza niezrozumiałe dźwięki, oraz recytacja tekstów zamiast śpiewu.  W następnych kompozycjach będą się pojawiać np. kapitalne sample kobiecego głosu, służące jako nastrojowe tło czy dziwne efekty dźwiękowe, przypominające szum wiatru. Na obu płytach odnajdziemy rewelacyjne przetworzenia stylu Tangerine Dream z okresu "Phaedry" i "Rubycona", płyt należących do ich najsłynniejszych. "Red Birds" oraz "Tiny Golden", bo o nich mowa, brzmią jakby były nagrane w 1975 r., ale jednocześnie są zakotwi...

Kontemplacyjna muzyka na jesienną porę

Arve Henriksen, Chiaroscuro, rok 2004 Artysta związany z awangardowym jazzowym projektem Supersilent, co jakiś czas wydaje solowe płyty, które prezentują go w dużo subtelniejszym wydaniu. "Chiaroscuro" była jego drugim wydawnictwem, i tak jak późniejsze "Strjon", bardzo udanym. Pierwszy utwór, nazwany trafnie "Opening Image" pięknie wprowadza w zamyślony, kojący świat artysty, wypełniony jego znakiem firmowym, czyli trąbką przypominającą brzmieniowo flet. Jednak największa niespodzianka w tym utworze czeka nas trochę dalej, bo pojawia się przejmująca wokaliza Arve, który posiada przepiękny sopranowy głos. Stąd też, najlepsze kompozycje na płycie to te z użyciem przez niego głosu, w pewnym wymiarze zbliżonym do brzmienia jego trąbki. Stylistyka w jakiej obraca się artysta jest mniej więcej krzyżówką ambientowych podróży Briana Eno z początku lat 80-tych i uduchowionych poszukiwań Johna Hassela. W jednym momencie usłyszałem nawet coś, co mi przypomina...