Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Psychodeliczny folk

Muzyczny, zdrowszy odpowiednik pigułki nasennej

Grouper, Dragging a Dead Deer Up a Hill, rok 2008 Ludzie cierpiący na insomnie mają lekarstwo na swoją chorobę już od dobrego roku, tylko trzeba im o tym powiedzieć głośno. Co jest przeciwne naturze tejże uroczej płyty. Grouper to tak naprawdę pani Liz Harris, amerykańska artystka serwująca wyjątkowo senną i nie raz piękną miksturę ambientu oraz psychodelicznego folku. Wszystko u niej jest utrzymane na głośności lekko powyżej szeptu, więc trzeba się mocno wsłuchiwać i pogłaśniać swój sprzęt grający, by wyłapać coś więcej. W kwestii oryginalności i trudności wykonywanej muzyki, Harris nie robi nic nowatorskiego i jak celnie zauważył Bartek Chaciński rok temu - "jej pomysł na gitarę, pogłosy i wokal nigdy nie będzie moim zdaniem pomysłem na cały genialny album." Ale jest coś nęcącego w tych leniwie wylewających się, podanych produkcji w stylu lo-fi dźwiękach. Być może chodzi o romantyczną idee muzyki niezależnej, czyli bycia totalnie autonomicznym, nagrywającym dla wąskieg...

Tajna broń Francji

Catherine Ribeiro + Alpes, N.2, rok 1970 Swego czasu niezwykle urodziwa artystka, Catherine Ribeiro w młodości miała mały flirt z aktorstwem, występując w filmie "Les Carabiniers" Jean-luc Godarda. Na planie filmu poznała swojego przyszłego męża, gitarzystę Patrice Moulleta. W 1968 roku założyli grupę sygnowaną jej nazwiskiem i dodatkiem 2 Bis. Rok później wydali całkiem udany debiut, prezentujący muzykę na pograniczu folku, progresywnego rocka i psychodelii. Ale jako, że była to inauguracja stylu w jakim się będą poruszać na następnych płytach, kompozycje nie były jeszcze aż tak przekonywujące i raziły trochę chaotycznością. Za to następny, omawiany album ze zmienionym drugim członem na Alpes, nazwany "N.2" ukazywał grupę w pełni swoich możliwości. Na nim jeszcze mocniej można usłyszeć największą zaletę muzyki tego zespołu, którą był przejmujący głos Catherine, z charakterystycznym, intensywnym vibrato. Dzieło zaczyna się bez większych obietnic, bo po kr...