Rickie Lee Jones, Pirates, 1981 Wczoraj podczas przeglądania archiwów Rolling Stone'a natrafiłem przypadkiem na recenzję płyty wokalistki Rickie Lee Jones. Nazwisko artystki nie było mi obce, bo jakoś niedawno miałem zamiar posłuchać jej debiutu, ale w końcu tego nie zrobiłem. Recenzja dotyczyła akurat jej drugiej płyty "Pirates" z 1981 roku, o której nic wcześniej nie wiedziałem. To co od razu przykuło moją uwagę to wystawiona ocena - maksymalna. Rolling Stone w ostatnich 25 latach kompletnie nie trafiał z osądami na temat wielu wybitnych płyt, ale kiedyś była to gazeta na poziomie, więc postanowiłem przeczytać tekst. Po paru zdaniach stwierdziłem, że muszę tego albumu posłuchać. Recenzent porównał "Pirates" do "Astral Weeks" Morrisona, "The Wild, the Innocent & the E Street Shuffle" Springsteena i "Court and Spark" Mitchell - dwa pierwsze uważam za arcydzieła, więc zostałem wystarczająco zachęcony, by sięgnąć po ów album. O...
Blog filmowo-muzyczny