Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Ambient Techno

Za długo

Jesse Somfay, A Catch in the Voice, rok 2009 Myślałem, że wydawnictwo Kanadyjczyka będzie utrzymane w klimatach minimal/ambient techno pokroju Gas czy The Field, ale niestety jest nudne, zbyt obszerne i niczym się nie wyróżnia. Przez ponad 100 minut częstowany bylem melancholijnymi, mało wciągającymi utworami, które kojarzyły mi się trochę z gorszą wersją Deepchord. Nie ma tu żadnych transowych momentów, ot czasem przyjemne ambientowe pejzaże, nie przechylające jednak mojej opinii ku pozytywnej. ♫♫

Muzyka, do której słowo "rozmarzona" pasuje idealnie

Seefeel, Quique, rok 1993 W końcu zabrałem się za album, o którym czytałem tyle pochlebnych opinii i konfrontacja z nim była jak najbardziej przyjemna i udana. Mowa tu o dziele angielskiego zespołu Seefeel, który w pierwszej połowie lat 90-tych proponował wyjątkowo interesującą mieszankę wówczas rozkręcającego się ambient techno i dobiegającego ku swemu kresowi shoegaze. Rezygnacja grupy z dominującej roli gitar na rzecz sekwencera była znakiem czasów, bo za rok przy okazji debiutu Bark Psychosis wybitny angielski krytyk muzyczny S. Reynolds ogłosił nowy styl, zwany post-rockiem. Zaliczenie debiutu grupy do post-rocka odbywać się może na jego teorii, że grają w sposób odległy od przyjętego wzorca rockowego składu, który jest bliższy "pastelowej" oprawie dźwiękowej. Loopy gitar wspaniale są wkomponowane w tło, będąc dodatkiem, który kreuje wspomniany w tytule marzycielski nastrój. Zresztą pełno tu wyjątkowo ciepłych, wręcz namacalnych barw. Przykładem może być chyba najp...