The Diogenes Club - The Diogenes Club, 2011 Zwiewne, falujące, otulające dźwięki syntezatora ożenione z romantycznym wokalistą, zrodzonym z Paddy'ego McAloona i Neila Tennanta, będą szlachetnym afrodyzjakiem dla każdego słuchacza rozkochanego w dominującej ostatnio, masowej eksploatacji synth popu z lat 80-tych. Debiutancki długograj Matta Williamsa (producent i kompozytor) oraz Paula Gilesa (wokalista i tekściarz), tak jak trzy wcześniejsze EPki, uwodzi panoramicznym rozmachem swojego brzmienia, rozmarzonymi melodiami i cieplutką, nostalgiczno-melancholijną otoczką. Niby nic zaskakującego wobec tego co robi od lat najwybitniejszy zespół w estetyce syntetycznego popu, Junior Boys, ale jest jedna zasadnicza różnica - inspiracje. Pierwszy utwór na płycie, "Green Eyes" zaskoczył mnie na tyle, że musiałem się upewnić, czy nie jest to jakiś zaginiony utwór zespołu Prefab Sprout, albo ich nowe, bardziej syntezatorowe wcielenie. Wokalista momentami wręcz łudząco przypomina li...
Blog filmowo-muzyczny