Przejdź do głównej zawartości

Posty

Rodzina Soprano - popkulturowy majstersztyk

Fascynacja mafią/przestępczością zorganizowaną od niemalże pół wieku jest mocno zakorzeniona w świadomości kulturowej. Dzieje się to za sprawą głośnych filmów gangsterskich, tak często cytowanych w przeróżnych formach medialnych, żeby nie wymieniać tych najważniejszych: dwóch pierwszych części Ojca Chrzestnego Francisa Forda Coppoli, Chłopców z ferajny Martina Scorsese, Człowieka z blizną Briana De Palmy czy Dawno temu w Ameryce Sergio Leone. Gatunek filmów gangsterskich jest bez wątpienia niepodzielną własnością Amerykanów, choć pojawiają się wybitne wyjątki w postaci arcydzieł francuskiego reżysera Jean-Pierre'a Melville'a ( Samuraj , W kręgu zła ). O ile wpływ wczesnych filmów rodzaju Małego Cezara Mervyna Leroya, Wroga publicznego Williama Wellmana i oryginalnego Człowieka z blizną Howarda Hawksa na późniejsze arcydzieła gatunku jest niepodważalny, to jednak dopiero adaptacja powieści Mario Puzo dokonała znaczącej transformacji w sposobie portretowania mafii/gang...

Krótkie przemyślenia - 3

Z kolejnego cyklu krótkich opinii na temat filmów, tym razem dominacja horrorów - być może jest to chwila na podładowanie akumulatorów przed kolejną dawką tych ambitniejszych albo odpoczywanie od wymagającego i wielkiego Berlin Alexanderplatz, który właśnie oglądam i powoli zmierzam do końca. Sombre, reż. Philippe Grandrieux, 1998 Nieostre ujęcia, zbliżenia, zamazany obraz, przyśpieszanie - tego typu techniki stosuje Grandrieux w swoim niezwykle mrocznym obrazie, przedstawiającym historię mordercy prostytutek, Jeana, jeżdżącego po kraju w trakcie trwania Tour De France. Reżyser w swojej narracji nie jest zbytnio zainteresowany wyjaśnianiem przeszłości mordercy, pobudek jakimi się kieruje - za to konsekwentnie powtarza rytuały, jakie uprawia on przed odbieraniem życia kobietom. Gdy na jego drodze staje Claire, wtedy zaczyna się wytwarzać między nimi osobliwa relacja, pełna ukrytych napięć, niedopowiedzeń. Generalnie jest to film milczenia - nie za wiele tutaj uświadczymy dialogów, widać...
Wywiad dla Netfanu z J.D. Overdrive - polskim bandem grającym w stylu stoner metalowym. Trzeba przyznać, że dosyć wyluzowani to goście, co działa tylko na ich korzyść.

Zaległe Top 10 - 2010

Z tego całego mojego zapuszczenia nawet nie zamieściłem na blogu listy swoich ulubionych albumów poprzedniego roku. Trzy miesiące po fakcie nie świadczy zbyt dobrze o częstotliwości mojego pisania, ale właściwie pozycje z listy nie uległy żadnym zmianom w ciągu tego okresu. Co ciekawe - był to pierwszy rok od dawna, gdzie nie miałem faworyta na album roku kilka miesięcy wstecz - właściwie każda pozycja z pierwszych sześciu była brana pod uwagę. Równy rok, ale wydaje się, że bez wielkich dzieł. 10. Ariel Pink's Haunted Graffiti, Before Today ex aequo z Erykah Badu, New Amerykah Part Two: Return of the Ankh Trudno znaleźć w muzyce coś podobnego co robi Pink - w tym sensie, że mało co brzmi tak źle od strony realizacyjnej (oczywiście jest to ruch zamierzony) i jest tak dobre od strony piosenkowej. Na tej najlepszej płycie od czasu "The Doldrums" (a może i nawet lepszej?) Pink z pełną swawolą tworzy hołd dla złotych, odgrzebywanych dziś na każdą stronę lat 80-tych, triumfują...

Nuda

Dla tych co lubią się nudzić, polecam potwornie nudną płytę Lady Antebellum, którą recenzowałem dla serwisu Netfan .

Krótkie przemyślenia - 2

Najwyższy czas na powrót do pisania. Na początek przemyślenia o garstce ostatnich filmów, jakie dane było mi obejrzeć - bardzo różnych gatunkowo, ale w każdym przypadku udanych, mniej lub bardziej. Robiłem już wcześniej coś takiego, a dokładnie tutaj . Zbrodnie namiętności, reż. Ken Russell, 1984 Kicz wylewa się z ekranu tak obficie jak lawa z przebudzonego wulkanu, ale przesada Russella w formie była zdecydowanie zamierzona, dlatego ogląda się jego film z pewną przyjemnością. Oceniany jako thriller erotyczny, sprawdza się bez wątpienia jako to drugie, bo w przypadku thrillera trudno odczuć jakiekolwiek napięcie, gdy usłyszymy drażniącą słuch muzykę przygotowaną przez klowna progresywnego rocka, Ricka Wakemana. Przeszarżowana rola Kathleen Turner i szczególnie rozentuzjazmowany Anthony Perkins są zdecydowanie na plus. Coś w duchu guilty pleasure, choć do "Showgirls" to jeszcze daleko. ★★½ Madame de..., reż. Max Ophüls, 1953 Celebrowany od dawna jako jeden z najwspanialszych ...
Wywiad z zespołem Krafcy, przeprowadzony dla serwisu Netfan . A co do mojego potężnego zastoju na tym blogu - gdy tylko uda mi się z sukcesem zakończyć sesję, to będę mógł w końcu wrócić do pisania o różnych ciekawych rzeczach, jakie ostatnio miałem okazję poznać.