Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wielkie zwieńczenie

Mroczny rycerz powstaje, reż. Christopher Nolan, rok 2012 Zanim miał premierę najnowszy i ostatni Batman jednego z naczelnych wizjonerów wysokobudżetowych produkcji Hollywoodzkich, mieliśmy do tej pory nieprzyjemność oglądania postępującej w błyskawicznym tempie, przykrej infantylizacji blockbusterów. Avengers , najbardziej kasowy film roku, pod ręką Jossa Whedona zaprezentował nowy język narracji filmowej kina mainstreamowego - bełkotliwą widowiskowość. Nawet nieśmiałe podejmowanie problematyki, którą mocno eksponowano w każdym Batmanie - czy Ameryce potrzebni są superbohaterzy - zostało przygniecione przez głupkowatą akcję, nawiązującą do efektownie pustych sekwencji Transformersów , mniej może idiotycznych, ale nie wnoszących nic nowego i świeżego do tego, czego nie zrobił wcześniej lepiej, sprawniej i rzetelniej Sam Raimi w dwóch pierwszych Spidermanach, chyba najlepszych przykładach kina familijnego z rejonów komiksowych. Z racji, że Batman to blockbuster kierowany...

Krótkie przemyślenia - 7

Parę spostrzeżeń na temat losowo wybranych filmów z ostatnich miesięcy: Płytki grób, reż. Danny Boyle, rok 1994 Edynburg w filmach Boyle'a to świat ćpunów, pozerów i psychopatów, stopniowo kruszących struktury społeczne. Trójka przyjaciół o jakże innych osobowościach i statusach społecznych okazuje się niezwykle kruchą materią, pod pozorami zażyłości ukrywającą zupełny brak więzi. Wystarczy dobro materialne o największej sile, aby skorumpować ostatecznie ich dusze. Tak jak w Dostojewskim "Pieniądzu" Roberta Bressona, pieniądz spycha bohaterów w prawdziwą otchłań, w której makabra przeplata się z soczystą, czarną komedią. Boyle wybiera pewną drogę na skróty, bo najmocniejsze ciosy wymierza w stronę nudnego, konserwatywnego księgowego, który w obliczu koszmarnego zadania przeistacza się w nieobliczalnego socjopatę. Wizualnie, reżyser już w swoim debiucie był pewny swego - wyraziste kolory i ujęcia z różnych kątów czynią mieszkanie protagonistów miejscem totalnie klau...

Dla fanów Lovecrafta

Pre-order antologii opowiadań „Cienie spoza czasu” Można już zamawiać wyjątkową antologię opowiadań w hołdzie  H.P. Lovecraftowi. W książce znalazły się teksty takich autorów jak:  Alan Moore, Graham Masterton, Edward Lee, Gene Wolfe, czy Ian Watson. Różni autorzy podchodzą niekonwencjonalnie do Mitologii Lovecrafta – mówi  Łukasz Śmigiel z Wydawnictwa Dobre Historie – Znajdziecie tu klasyczny horror, sensację,  elementy SF i kryminału, jest brutalnie i poetycko, jest bardzo współcześnie i  blisko oryginału. Wydawcy przygotowali szereg promocji. Do każdego zamówienia w pre-orderze  dodawany jest wyjątkowy gadżet, a Czytelnicy magazynu „Coś na Progu”, znajdą  w drugim numerze czasopisma kod rabatowy, dzięki któremu mogą nabyć  książkę za jedyne 25zł (wysyłka gratis). Premierę książki przewidziano na 26.06.2012. Na specjalnie przygotowanej stronie: http://dobrehistorie.pl/pl/ można znaleźć szczegółowe informacje na temat antol...

Ekscytująca droga przez piekło

The Raid, reż. Gareth Evans, rok 2011 Indonezyjski  film "The Raid" to betonowe "Die-hard" z najbardziej zapierającymi dech w piersiach sekwencjami walk jakie widziałem od lat, o ile kiedykolwiek. Tak jak "Drive" powinno uznawać się dziś za paradygmat kina samochodowego na kolejne dekady, tak dzieło Evansa powinno być tym samym dla filmów martial arts. Jego fabuła jest nader prosta - jednostka SWAT robi nalot na wieżowiec, w którym ukrywa się potężny kartel narkotykowy. Nic nowego na papierze, ale sposób ukazania i realizacji zmienia wszystko.  Szybko rzuca się w oczy, że miejsce akcji filmu to prawdziwe inferno Dantego - tylko, że tutaj kręgi zastąpione są przez piętra, i zamiast siedmiu jest ich trzydzieści. Jak Wergiliusz naturalnie oprowadzał Dantego po piekle zmierzając w dół, SWAT pierw pnie się do góry, by później desperacko pragnąc zejść na dół. Zaszczute przez wyłaniających się z każdych drzwi przestępców, zażarcie walczy o prze...

Zabawa w dobrym, starym stylu

Dom w głębi lasu, reż. Drew Goddard, rok 2012 O jednym z najbardziej oczekiwanych horrorów ostatnich lat mówiono, że zmieni reguły gatunku i zarazem pomoże mu się odrodzić dla nowej generacji widzów. Po niedawnej premierze jedno jest pewne - obyło się może bez rewolucji, ale pod względem rozrywki,   Dom w głębi lasu,   z miejsca zaliczymy do grona horrorów z pierwszej ligi! Amerykański horror wyznaczający niegdyś nowe standardy gatunku, od dłuższego czasu cierpi na zadyszkę. Zbyt mało w nim świeżych pomysłów, którymi zachwycali niegdyś John Carpenter, czy Tobe Hooper, a za dużo wykalkulowanych, przerażająco złych sequeli i remake’ów.   Dom w głębi lasu   pojawia się w dobrym momencie, bo być może stanie się jakimś punktem zwrotnym w amerykańskim kinie grozy. Za takowy trzeba uznać   Krzyk   Wesa Cravena z 1996 roku, który świetnie bawił się schematami nieco zapomnianego wtedy slashera. Był to horror jawnie postmodernistyczny i od czasu...

Gdy dwójka jest lepsza od jedynki

Halloween II, reż. Rob Zombie, rok 2009 Już w pierwszej części remake'u najwybitniejszego slashera w historii, Rob Zombie wykazał, że nie chce pójść śladem bezdusznych, korporacyjnych wyzyskiwaczy pieniędzy, jakimi bez wątpienia były nowe wersje "Koszmaru z ulicy wiązów" , "Piątku 13-tego" i "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" . Pierwszą połowę filmu poświęcił głębszej analizie charakteru 10-letniego Michaela Myersa, który w wyniku różnego splotu wydarzeń zamordował własną siostrę i kilka innych osób. Wyglądało to jak mocno pokręcony dramat psychologiczny, który z czasem oczywiście przechodził w brutalny, standardowy slasher. W dużo bardziej ciekawszym sequelu konwulsyjna narracja już sama w sobie jest czystą postmoderną, ale novum trzeba upatrywać we wprowadzeniu motywów snu do historii. Film poprzez ten zabieg wciąż balansuje na pograniczu koszmaru a rzeczywistości, co podbija intensywność i dziwność atmosfery. Pojawiający się tutaj s...

Imponujący, ale niepowalający powrót młodych mistrzów horroru

Livide, reż. Julien Maury/Alexandre Bustillo, rok 2011 Maury i Bustillo nie są byle kim w świecie horroru. Uznaje się ich za jednych z czołowych przedstawicieli luźno powiązanego ze sobą zjawiska zwanego "nowa ekstrema francuska", które wydało na świat kilka świetnych produkcji (m.in. Haute Tension, Calvaire, Ils, Dans Ma Peau). Sami do tej listy dorzucili w 2007 roku film "Najście", powszechnie i słusznie określany jako jedno z nielicznych arcydzieł gatunku tego wieku. Był to rodzaj horroru home invasion, będącego z reguły klaustrofobicznym spektaklem przemocy i grozy, ale efekt jaki uzyskała para francuskich reżyserów przekroczył wszelkie przyjęte normy. Wystarczy sobie wyobrazić "Wstręt" nakręcony przez Carpentera, ze sporą domieszką Fulciego, i daje to jakiś obraz całości. Po łączeniach z amerykańskimi remake'ami (szczęśliwie porzuconymi), aż pięć długich lat trzeba było czekać na następcę, który ewentualnie rozstrzygnąłby ...