Przejdź do głównej zawartości

Posty

Megan is Missing

W dobie życia online określenie "nigdy nie wiesz kto znajduje się po drugiej stronie" budzi dość złowieszcze odczucia. Horror już dłuższy czas stara się wykorzystać potencjał nowych technologii i social media, by na nowo straszyć kolejne pokolenia widzów.  Niestety to do tej pory wychodzi to bardzo średnio, by wymienić dwa nieudane przykłady: "Cybernatural" oraz "The Den". Ani to szczególnie lotne w przedstawianiu niebezpieczeństw chociażby anonimowości w sieci, ani też przesadnie dobrze skrojone pod sam gatunek, bowiem przeważnie przedstawiana rzeczywistość próbuje naśladować nasz styl życia w sieci, czyli nieustanny multitasking, co wiąże się z tym, że na ekranie widzimy jeden wielki chaos. A na pewno dość marną pomocą jest wybranie formy found footage. Internet jest idealnym miejscem dla zdeprawowanych drapieżców ukrywających się pod różnymi tożsamościami, ale nikomu do tej pory nie udało się sensownie ugryźć ten temat. Jedną z takich prób był fi...

Filmy 2015 roku

Najlepszy rok filmowy w jakim uczestniczę świadomie. Po raz pierwszy odkąd prowadzę listy zdarzyła mi się sytuacja, gdzie właściwie nie potrafiłem rozdzielić pierwszej piątki między sobą (miałem wcześniej podobną sytuację w 2011 roku, między "Tabu" i "Mistrzem", ale to tylko dwa filmy). W poprzednich latach zauważyłem zaledwie parę tytułów o takiej mocy, więc trudno mi powiedzieć skąd taki nagły dobrobyt. Bo przecież wspaniałą piątkę goni barwny peleton. Wniosek mi się nasuwa optymistyczny - kino ciągle nie daje się pogrzebać. Kiedyś szukało się trochę na siłę, dziś ciężko jest poustawiać w określonej kolejności i zamknąć się w dwudziestu pozycjach. Pozostaje się cieszyć póki to trwa.  01. Zabójczyni, reż. Hou Hsiao-Hsien Zamiłowanie Hsiena do eliptycznej narracji potrafi z filmu pozornie nieskomplikowanego fabularnie stworzyć opowieść diabelnie trudną do śledzenia. Często bywa, że wydarzenia nie są portretowane, a jedynie napominane, niejednokrotnie ...

Najlepsze seriale 2015 roku

  01. The Americans (sezon trzeci) 1. The Knick (sezon drugi) Na przemian okrutne (scena hotelowa, dentystyczna i parę innych, o których nie chcę wspominać, by nie spoilerować) i cudownie zniuansowane na wielu płaszczyznach (nieustanne rozwijanie i wzbogacanie postaci, w tym konsekwentne nakreślanie i przesuwanie granic moralnych głównych bohaterów, przepięknie poprowadzony wątek uwodzenia nastolatki), "The Americans" pozostaje wciąż niepobitym serialem w telewizji i wraz z "Rodziną Soprano" moim ulubionym tytułem wszech czasów. Skrajnie depresyjnym faktem jest dla mnie pomijanie go w nominacjach do nagród telewizyjnych, ale tłumaczę sobie to w ten sposób, że nie są to wyścigi, więc kto ma docenić, ten doceni. Nie słupkami oglądalności ocenia się wielkość dzieła.  W bogactwie i świetności materiału "The Americans" wtórowało w tym roku Cinemaxowe "The Knick" . Scenarzyści tym razem pewniej dotrzymali kroku maestrii reżysers...

Najlepsze filmy i seriale roku 2014

Godne odnotowania: Aux yeux des vivants Zaginiona dziewczyna Jauja Gość Interstellar Babadook Wędrówka na zachód Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz Grand Budapest Hotel Tom X-Men: Przeszłość, która nadejdzie Wolf Creek 2 Nimfomanka - część 1 In Fear Co jest grane, Davis? Ona Witaj w klubie Brud 12 years a Slave Wielkie piękno Nieznajomy nad jeziorem Top 10 roku: 10. The Raid 2 (reż. Gareth Evans) Rzadki okaz - sequel przebija jedynkę nie tylko w maksymie "więcej i głośniej i mocniej", ale w samej jakości obrazu. To znowu zbitka wszystkich klisz świata kina akcji wymieszana ze wszystkimi kliszami epickich dramatów kryminalnych, ale wcale to nie przeszkadza. Tempo na złamanie karku o dziwo świetnie wpaja się w opowiadanie o potyczkach mafijnych i korupcji w mieście. Zarzucano filmowi przesadną przemoc, ale kogo to obchodzi, gdy jest tak estetyzowana, tak pomysłowa w choreografii i pełna adrenaliny. Lepszych walk w kinie nie ujrzymy - końcówka...

Najlepsze albumy 2014

Fatalny rok. Jak tamten był słaby, to o tym właściwie nie ma co mówić. Ratunek przyszedł dopiero 15 grudnia, gdy D'Angelo wydał niespodziewanie swój trzeci album, w kontekście całości roku jakże adekwatnie zatytułowany. Jego comeback to cud sam w sobie. Drugim cudem jest to, jak znakomitą płytę potrafił wysmażyć po czternastu latach. Najlepszy czarny artysta od czasu Jacksona i Prince'a potwierdza, że na niego czekać można eony, bo i tak zrobi to, co do niego należy. Przy czym udowadnia to, jak idiotyczną decyzją jest robienie podsumowań na początku grudnia, albo i wcześniej. Teraz te wszystkie listy są zbędne, bowiem nie uwzględniają pozycji nie tylko najważniejszej, co po prostu najlepszej.  Poniżej 10tka, z czego pozycje od 10-8 to albumy bardzo dobre, 7-3 to pozycje świetne, zaś dwie pierwsze to arcydzieła.   10. The War on Drugs, Lost in the Dream Psychodelia spotyka Springsteena z lat 80. Stadionowe i ujmujące. Szkoda, że po znakomitej pierwszej połowi...