Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wywiad dla Netfanu z J.D. Overdrive - polskim bandem grającym w stylu stoner metalowym. Trzeba przyznać, że dosyć wyluzowani to goście, co działa tylko na ich korzyść.

Zaległe Top 10 - 2010

Z tego całego mojego zapuszczenia nawet nie zamieściłem na blogu listy swoich ulubionych albumów poprzedniego roku. Trzy miesiące po fakcie nie świadczy zbyt dobrze o częstotliwości mojego pisania, ale właściwie pozycje z listy nie uległy żadnym zmianom w ciągu tego okresu. Co ciekawe - był to pierwszy rok od dawna, gdzie nie miałem faworyta na album roku kilka miesięcy wstecz - właściwie każda pozycja z pierwszych sześciu była brana pod uwagę. Równy rok, ale wydaje się, że bez wielkich dzieł. 10. Ariel Pink's Haunted Graffiti, Before Today ex aequo z Erykah Badu, New Amerykah Part Two: Return of the Ankh Trudno znaleźć w muzyce coś podobnego co robi Pink - w tym sensie, że mało co brzmi tak źle od strony realizacyjnej (oczywiście jest to ruch zamierzony) i jest tak dobre od strony piosenkowej. Na tej najlepszej płycie od czasu "The Doldrums" (a może i nawet lepszej?) Pink z pełną swawolą tworzy hołd dla złotych, odgrzebywanych dziś na każdą stronę lat 80-tych, triumfują...

Nuda

Dla tych co lubią się nudzić, polecam potwornie nudną płytę Lady Antebellum, którą recenzowałem dla serwisu Netfan .

Krótkie przemyślenia - 2

Najwyższy czas na powrót do pisania. Na początek przemyślenia o garstce ostatnich filmów, jakie dane było mi obejrzeć - bardzo różnych gatunkowo, ale w każdym przypadku udanych, mniej lub bardziej. Robiłem już wcześniej coś takiego, a dokładnie tutaj . Zbrodnie namiętności, reż. Ken Russell, 1984 Kicz wylewa się z ekranu tak obficie jak lawa z przebudzonego wulkanu, ale przesada Russella w formie była zdecydowanie zamierzona, dlatego ogląda się jego film z pewną przyjemnością. Oceniany jako thriller erotyczny, sprawdza się bez wątpienia jako to drugie, bo w przypadku thrillera trudno odczuć jakiekolwiek napięcie, gdy usłyszymy drażniącą słuch muzykę przygotowaną przez klowna progresywnego rocka, Ricka Wakemana. Przeszarżowana rola Kathleen Turner i szczególnie rozentuzjazmowany Anthony Perkins są zdecydowanie na plus. Coś w duchu guilty pleasure, choć do "Showgirls" to jeszcze daleko. ★★½ Madame de..., reż. Max Ophüls, 1953 Celebrowany od dawna jako jeden z najwspanialszych ...
Wywiad z zespołem Krafcy, przeprowadzony dla serwisu Netfan . A co do mojego potężnego zastoju na tym blogu - gdy tylko uda mi się z sukcesem zakończyć sesję, to będę mógł w końcu wrócić do pisania o różnych ciekawych rzeczach, jakie ostatnio miałem okazję poznać.
Kolejne cudo zrecenzowane dla serwisu Netfan. Szczególnie warto zwrócić uwagę na okładkę - mieli po całości. Ocena oczywiście tutaj jest taka sama jak cyfra powyżej, a z racji dobrego serca na serwisie daje o jedno oczko wyżej, żeby nie było później, że jestem taki srogi.

Estetyczna przyjemność

Amer, Hélène Cattet, Bruno Forzani, 2009 Sięgając po "Amer", myślałem, że będzie on czymś podobnym do The House of the Devil , który był sprytnym i udanym odkurzeniem konwencji slashera, wyglądającym jakby powstał na początku lat 80-tych. Reklamowany jako hołd dla włoskiego giallo, w szczególności twórczości Dario Argento i Mario Bavy, "Amer" okazał się jednak filmem artystycznym, zamaskowanym z premedytacją jako nielogiczny thriller - cudowny wizualnie, nakręcony w przepięknej lokacji, niemal pozbawiony dialogu, kiczowaty, pretensjonalny tudzież fascynujący w swoim formalnym eksperymencie. Masa artystycznych ujęć i technik w pewnym sensie przypomina barokowe igrzyska śmierci Argento, ale są one użyte w zupełnie innym celu.  Fabułę filmu naznaczają trzy różne etapy z życia Any, z czego pierwszy - okres dzieciństwa - jest newralgiczny dla późniejszych wydarzeń. W orgii kolorów w duchu "Odgłosów", Ana kręci się po mrocznej, ogromnej posiadłości swoic...