Przejdź do głównej zawartości

Mroczne miejsca zawsze kryją wiele tajemnic.



Wyspa Tajemnic, reż. Martin Scorsese, 2010

Na nowe dokonania Martin’a Scorsese’go nie czekam z wypiekami na twarzy, ale „Wyspa Tajemnic” naprawdę wzbudziła we mnie duże zainteresowanie. Kiedy dowiedziałem się, że klasyk amerykańskiego kina szykuje mroczny thriller z DiCaprio w roli głównej to od razu wiedziałem, że będzie to na pewno dobry film (w końcu zawsze tak było jak panowie Scorsese i DiCaprio współpracowali razem). Od razu też muszę napisać, że jak kiedyś reagowałem alergią na twarz Leonardo, to od jakiegoś czasu bardzo chętnie sięgam po nowe produkcje z tym aktorem. Bardzo się wyrobił i z niecierpliwością czekam na „Incepcję” Nolan'a, również z DiCaprio.

Fabuła „Wyspy Tajemnic” jest bardzo prosta. Leonardo wciela się w rolę szeryfa federalnego Teddy’ego Daniels’a, który przybywa wraz ze swoim świeżo upieczonym partnerem na wyspę, która pełni rolę ośrodka dla zbrodniarzy mający poważne problemy ze swoją psychiką. Ma on za zadanie znaleźć zbiegłą bardzo groźna więźniarkę, która w przeszłości utopiła trójkę swoich dzieci. Żeby oczywiście nie zanudzić samym poszukiwaniem widza przez ponad dwie godziny, to jak się okazuję szeryf Teddy ma sam poważne problemy ze sobą. Po pierwsze nie może pogodzić się ze śmiercią swojej żony, miewa senne koszmary, chce się zemścić na jednym z więźniów placówki (rzekomy więzień podpalił jego dom wraz z żoną szeryfa), a co najgorsze miewa przywidzenia na jawie i snuje chore wyobrażenia na temat placówki psychiatrycznej dla której podjął pracę. Mówiąc krótko podczas projekcji zastanawiałem się, czy on przypadkiem sam nie ma tak zwanego „kuku na muniu”.

Cała historia w Wyspie Tajemnic rozgrywa się w 1954 roku, kiedy to wiele ludzi na świecie nie poradziło sobie z piekłem, które przeszli w czasie II wojny światowej. Teddy Daniels był w czasie wojny żołnierzem armii amerykańskiej i brał udział w wyzwoleniu obozu koncentracyjnego w Dachau. Po co o tym wspominam? A dlatego, że ważne dla akcji filmu są właśnie te i inne wspomnienia Teddy’ego, które dodają smaczku dla całej postaci bohatera i powoli odkrywają jego tragiczne losy.
W filmie przede wszystkim podobała mi się postać Leonardo DiCaprio, mroczna aura, którą stworzył Scorsese oraz historia, która naprawdę mnie wciągnęła mimo, że nie jest ona zbyt oryginalna jak wspominałem na początku. Jedynie do czego można się przyczepić to niepotrzebna dłużyzna niektórych wątków no i przede wszystkim bardzo przewidywalne zakończenie. Miałem wrażenie, że scenarzystka filmu pani Laeta Kalogridis poszła nieco na łatwiznę (ciekawe czy powieść, której film jest adaptacją też się tak prosto kończy)

Podsumowując przy nowym filmie Scorsese’go dobrze się bawiłem, i te 140 minut naprawdę ma dużo do zaoferowania jeżeli mamy ochotę na niezobowiązujące mroczne kino z zagadkę w tle.
7/10

Komentarze

  1. Jak brzmi przysłowie z "kuku na muniu"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kajam się. Dobrze, że są jeszcze tacy wnikliwi czytelnicy jak ty:), "kuku na muniu" jest związkiem frazeologicznym, nie znam przysłowia z nim i nie wiem czy takowe w ogóle istnieje. Pozdrawiam kimkolwiek jesteś.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ulubione horrory z lat 2000-2009

Dawno nie robiłem żadnej listy, więc dla odmiany wrzucam krótką z umiłowanymi horrorami z poprzedniej dekady. Nie był to okres szczególnie udany dla tego gatunku, więc niestety wyboru sporego nie miałem (albo nie dotarłem do skrytych perełek). Wyjaśnia to np. obecność na mojej liście filmu rodzaju "The Host", w połowie dramatu, w połowie horroru. Z tą klasyfikacją gatunkową to nie była taka prosta sprawa, ale gdy zestawiłem go z "Taxidermią" czy "Głodem miłości", dziełami również kategoryzowanymi jako horrory, wydał mi się zdecydowanie bardziej trafnym wyborem.


The Host: Potwór, reż. Bong Joon-ho, rok 2006 Jak wyjaśniałem pokrótce we wstępie, jeden z paru filmów na liście, który nie jest czysty gatunkowo. Reżyser pomysłowo przemiela nurt Monster Movie przez społeczno-rodzinny dramat, wstrząsająco obrazując widzowi, że to własny rząd wydaje się bardziej przerażający niż ogromna, zmutowana ryba. Tak oryginalne, wciągające, a nawet niekiedy przejmujące …

Rodzina Soprano - popkulturowy majstersztyk

Fascynacja mafią/przestępczością zorganizowaną od niemalże pół wieku jest mocno zakorzeniona w świadomości kulturowej. Dzieje się to za sprawą głośnych filmów gangsterskich, tak często cytowanych w przeróżnych formach medialnych, żeby nie wymieniać tych najważniejszych: dwóch pierwszych części Ojca Chrzestnego Francisa Forda Coppoli, Chłopców z ferajny Martina Scorsese, Człowieka z blizną Briana De Palmy czy Dawno temu w Ameryce Sergio Leone. Gatunek filmów gangsterskich jest bez wątpienia niepodzielną własnością Amerykanów, choć pojawiają się wybitne wyjątki w postaci arcydzieł francuskiego reżysera Jean-Pierre'a Melville'a (Samuraj, W kręgu zła). O ile wpływ wczesnych filmów rodzaju Małego Cezara Mervyna Leroya, Wroga publicznego Williama Wellmana i oryginalnego Człowieka z blizną Howarda Hawksa na późniejsze arcydzieła gatunku jest niepodważalny, to jednak dopiero adaptacja powieści Mario Puzo dokonała znaczącej transformacji w sposobie portretowania mafii/gangsterów. Jak …

Filmy roku 2016

10.  Rycerz Pucharów (Knight of Cups), reż. Terrence Malick

Malick kręci już tylko hermetyczne poematy o zadęciu symfonicznym, ale tutaj nawet Hollywoodzka apatia potrafi zahipnotyzować. Wszystko dzięki niewidzialnemu montażowi. 

09.  Zaproszenie (The Invitation), reż. Karyn Kusama

Niezła zabawa z oczekiwaniami widza: to tylko kolejna niezręczna kolacja czy coś zupełnie innego? Choć bez zaskoczeń, to jednak umiejętne wykorzystanie lokacji jako ziemi obiecanej dla... Bez spoilerów. 

08. Hush, reż. Mike Flanagan

Home Invasion w soczystej postaci. Mniej ironiczne i zabawne od "Następny jesteś ty", ale bardziej kinetyczne i surowe. Przez co odrobinkę lepsze. 

07. Ostatnia rodzina, reż. Jan P. Matuszyński

Aktorstwo jest znakomite (poza szarżującym Ogrodnikiem), ale zadziwia dojrzałość reżysera debiutanta. Wszystko jest tu duszne, przepełnione mrokiem i depresją. Świata zewnętrznego niemal nie widzimy - tylko cztery ściany i ludzkie dramaty. 

06. Syn Szawła (Saul fia), reż. Laszlo Nem…