Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2010

Czy alfabet może być koszmarem?

Alfabet, reż. David Lynch, rok 1968

Drugi film krótkometrażowy Davida Lynch’a, ciekawe i odważne połączenie animacji z przerażającymi scenami, powinien przypaść do gustu osobom lubiącym jego twórczość. Do obejrzenia i skomentowania tutaj.

Muzyka do zatracenia

Joanna Newsom, Have One On Me, rok 2010

To się nazywa wynagrodzenie dla wszystkich fanów i słuchaczy niecierpliwie wyczekujących nowej muzyki od jednej z najoryginalniejszych artystek XXI wieku. Jakkolwiek by nie patrzeć, wydanie potrójnego albumu w czasach, gdy przemysł muzyczny od dobrych paru lat chyli się ku końcowi jest wyjątkowo ryzykownym przedsięwzięciem. Odstawiając samą kwestię ceny wydawnictwa, większą niewiadomą jest jego poziom. Bardzo trudno - jak okazywało się nie raz w przeszłości - nagrać równy podwójny album (np. poziomu "Sign O'The Times" Prince'a), a co dopiero można powiedzieć o trzech płytach? Z tego typu albumów, których słyszałem, najwyżej stawiam wspaniałe "69 Love Songs" The Magnetic Fields (powszechnie ceniony "All Things Must Pass" George'a Harrisona ma kompletnie zbędną trzecią płytę, więc musi się zadowolić drugim miejscem). A jak jest z panną Newsom? Wbrew zrozumiałym obawom, jest tak dobrze, że w sumie nie ma co…

Kronika życia legendy kina

Aktorka, reż. Stanley Kwan, rok 1992

Bardzo ambitne dzieło Stanley'a Kwana to fascynująca synteza filmu w filmie, biografii i dokumentu. Reżyser w raz z genialną obsadą aktorską zaprezentował w nim krótkie i burzliwe życie jednej z pierwszych wielkich gwiazd kina Chińskiego lat 30-tych - aktorki Ruan Lingyu. Główną rolę zagrała Maggie Cheung, która okazała się po raz kolejny klasą samą dla siebie, triumfalnie portretując skomplikowane oblicze gwiazdy, którą nękał zmienny los. Ale nie tylko ona świeciła jasnym blaskiem. Zaangażowanie reszty aktorów w swoje role było nie mniej godne podziwu. Krótkie rozmowy między nimi a reżyserem o życiu aktorki, popularności i nieśmiertelności, niezwykle i pomysłowo funkcjonowały jako przerywnik dla wybornie zainscenizowanej biografii. "Aktorka" przypomina bardzo, a zresztą o rok wyprzedza to, co zrobił Hou Hsiao-Hsien w swoim znakomitym dramacie historycznym, "Lalkarzu". Tutaj nie ma żadnych granic między konwencjami, między f…

Mocna dawka suspensu

Widmo, reż. Henri-Georges Clouzot, rok 1955

Alfred Hitchcock nie był jedynym mistrzem suspensu w swojej złotej erze - latach 50-tych. Zdecydowanie bardziej niszowy w porównaniu z angielskim mistrzem grozy, francuski reżyser Henri-Georges Clouzot kręcił w tamtym czasie nie mniej pomysłowe w kwestii fabuły i zaskakujących zwrotów akcji dreszczowce. "Widmo" jest tego koronnym przykładem. Ekranizacja powieści "Widmo: Ta, której już nie było" Pierre Boileau i Thomasa Narcejaca, opowiada relatywnie prostą na początku historię żony i kochanki apodyktycznego dyrektora szkoły z internatem. Obie panie, mszcząc się za wszystkie upokorzenia psychiczne i fizyczne jakie wymierzył w nie ów mężczyzna, wabią go w pułapkę i topią w wannie. Wszystko przebiega wedle ich planu, dopóki nie postanawiają wrzucić go do basenu znajdującego się na terenie szkoły. Wtedy zaczynają się dziać rzeczy, których zupełnie nie mogły przewidzieć.

Panie grające główne bohaterki, Véra Clouzot jako żona Ch…

Garstka albumów z 2010 roku

Mam zamiar powoli zamieszczać wpisy o wszystkich płytach, jakie przesłucham w tym roku. Jedne będą dłuższe (przykładem może być Vampire Weekend), a inne takie jak poniżej. Nieodzowne jest przy tym odświeżanie tych płyt, bo nie zawsze pamiętam co dokładnie działo się ciekawego (lub nie) na nich.

Yeasayer, Odd Blood
Generalnie brzmi to jak kolejny hołd dla lat 80-tych (całe te inklinacje electropopowe) z modnym od paru lat babraniem się w sosie psychodelicznego popu. Nic ciekawego pod względem struktury się tutaj nie dzieje, a co gorsza obrana przez nich stylistyka wydaje się wymęczona i wykalkulowana. Parę momentów jest niezłych (głównie "I Remember"), ale jakoś trudno mi pominąć uczucie drażliwości, gdy nowe dziecko Yeasayer leci w tle.
½

Univers Zero, Clivages
Mój ulubiony zespół z nurtu avant-proga i organizacji RIO (o której pisałem trochę tutaj) podąża mniej więcej śladami zeszłorocznych, bardzo udanych płyt Magmy i Present, dostarczając kawał zakręconej i mrocznej muz…

Dostojewski w Nowej Hucie - czyli nieudany eksperyment Zelenki

Bracia Karamazow, reż. Petr Zelenka, rok 2008

Zelenka postawił sobie nie lada wyzwanie - zaadaptował jedno z największych arcydzieł literatury światowej, "Braci Karamazow" Fiodora Dostojewskiego. Tą słynną, obszerną powieść, poruszającą ojcobójstwo, można traktować też jako wypowiedź pisarza na temat wiary w Boga, ateizmu, miłości czy zazdrości. Dlatego, aż dziw bierze, że nigdy nie zabrał się za nią na przykład Ingmar Bergman - reżyser, który wydawał się być stworzonym dla tego typu tematyki. Tego karkołomnego zadania za to powziął się czeski reżyser Petr Zelenka i niestety w moich oczach poległ.

Od razu na początku trzeba przyznać, że podszedł twórczo do swojej interpretacji. W jego filmie obserwujemy poczynania praskiej grupy teatralnej, która przyjechała do Polski na alternatywny festiwal, by wystawić sztukę na podstawie powieści w bardzo nietypowym miejscu - Nowej Hucie. Miejsce wybrano niewątpliwe klimatyczne, z którego odczuć można chłód i mrok, a dostrzec wszechogarnia…