Przejdź do głównej zawartości

Ulubiony płyty


Skoro zamieściłem swój top 10 filmów, to warto wrzucić także muzyczny. Tutaj z wyborem było trochę łatwiej, ponieważ jest znacznie większa ilość szans sprawdzenia czy dane dzieło faktycznie zawsze na mnie działa. Problemem raczej był wybór najlepszej płyty danego wykonawcy, bo w inny dzień równie dobrze Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band Kind Of Blue mogłyby wejść w zamian na listę. Prawdziwą katorgę miałem z Marvinem, bo po prostu nic nie dzieli I Want YouHere, My Dear i What's Goin On. Faworyt wśród nich zmienia mi się co tydzień, ale padło na ostatni tytuł, może dlatego, że znam go najdłużej. Jeszcze na koniec mała lista płyt, które były bardzo blisko, ale nie wylądowały w top 10: Roxy Music For Your Pleasure, Keith Jarrett The Koln Concert, The Beach Boys Pet Sounds, Depeche Mode Violator, D'Angelo  Voodoo, Sly And The Family Stone There's A Riot Goin' On. Tyle w kwestii wyjaśnienia. 


10. Erykah Badu - New Amerykah Part One (4th World War)


         

09. Fleetwood Mac - Tusk



08. The Beatles - White Album



07. Steely Dan - Aja



06. Miles Davis - Bitches Brew



05. Talk Talk - Spirit of Eden



04. Van Morrison - Astral Weeks



03. Charles Mingus - The Black Saint and the Sinner Lady



02. Marvin Gaye - What's Going On



01. Radiohead - Kid A



Komentarze

  1. Jest tu parę rzeczy, które bardzo lubię, a nawet jedna, za którą jestem w stanie się pojedynkowac ( ,,Bitches Brew'').
    Tez ,,Biały Album'' uważam, za najlepszą płyę Bitelsów.
    ,,Aja'' jest super, ale wolę trylogię Fagena, no i ta nowa równiez zajebiście wchodzi.
    W swoim czasie zachwycałem się ,,Spirit of Eden'' , bez porównania bardziej mi się podobała, niż okrzyczane ,, Colours of Spring''
    Marvin Gaye, to extraklasa, że ja pierdolę.
    Nigdy nie słyszałem tej płyty Mingusa, w ogóle gościa praktycznie nie znam, choc trochę o nim czytałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Milesem łatwo nie było, bo on ma jeszcze z przynajmniej 3-4 mocarne dzieła, ale Bitches od dłuższego czasu oferuje mi najintensywniejsze doznania.
      Bitelsi to często mi się zmieniali, jeśli chodzi o fav płytę, jednak często Biały przodował. Jest ich najbardziej szalonym, bezkompromisowym, eklektycznym zbiorem. Bogactwo muzyczne poraża za każdym przesłuchaniem.
      Z Fagenem wiadomo. Trylogia jest bardzo spoko, choć Nightfly moim zdaniem jednak tłamsi dwie następne, bo ma najwięcej kapitalnych hooków. Nowiutka owszem wchodzi super. W końcu to Fagen, jeden z moich zaledwie kilku niepodważalnych Bogów.
      Talk Talk też dla mnie zawsze był najlepszy na swoich 2 ostatnich dziełach. Colours jest super w swojej kategorii, ale to jeszcze nie ta metafizyka co Spirit. W ogóle to jest zespół z najrówniejszą dyskografią świata. Żaden album nie stoi u mnie niżej niż 5/6.
      Marvin to temat na niekończące się dysertacje. Ubóstwiam kolesia.
      To gorąco polecam zapuścić się w świat Mingusa - poza Davisem najlepszy jazzowy artysta ever. Ba, jedyny, który mu dorównuje w jakości dokonań całego życia, a w kwestii najlepszej płyty nawet przebija.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ulubione horrory z lat 2000-2009

Dawno nie robiłem żadnej listy, więc dla odmiany wrzucam krótką z umiłowanymi horrorami z poprzedniej dekady. Nie był to okres szczególnie udany dla tego gatunku, więc niestety wyboru sporego nie miałem (albo nie dotarłem do skrytych perełek). Wyjaśnia to np. obecność na mojej liście filmu rodzaju "The Host", w połowie dramatu, w połowie horroru. Z tą klasyfikacją gatunkową to nie była taka prosta sprawa, ale gdy zestawiłem go z "Taxidermią" czy "Głodem miłości", dziełami również kategoryzowanymi jako horrory, wydał mi się zdecydowanie bardziej trafnym wyborem.


The Host: Potwór, reż. Bong Joon-ho, rok 2006 Jak wyjaśniałem pokrótce we wstępie, jeden z paru filmów na liście, który nie jest czysty gatunkowo. Reżyser pomysłowo przemiela nurt Monster Movie przez społeczno-rodzinny dramat, wstrząsająco obrazując widzowi, że to własny rząd wydaje się bardziej przerażający niż ogromna, zmutowana ryba. Tak oryginalne, wciągające, a nawet niekiedy przejmujące …

Najlepsze filmy 2017 roku

To pierwsze podsumowanie od czasu 2013 roku, gdzie żaden z filmów nie zasłużył na miano arcydzieła. Ale wbrew pozorom to był dobry rok. Gdybym szedł śladem Cahiers du Cinema lub paru innych krytyków i postanowił uwzględnić 3. sezon "Twin Peaks" na swojej liście, to umieściłbym go na samym szczycie. Chociażby za ten nieprawdopodobny 8. odcinek. I korci mnie niezmiernie, bo pomimo ewidentnie serialowego formatu, ostatnie dzieło Lyncha i Frosta można również klasyfikować jako 18. godzinny film w duchu "Out 1" Rivette'a czy "Berlin Alexanderplatz" Fassbindera. Nawet dwa pierwsze odcinki miały pokaz kinowy w Cannes, a w przyszłym roku cały sezon zostanie puszczony w jednym z amerykańskich kin. Ale stwierdziłem, że lepiej jednak trzymać się propozycji stricte kinowych, żeby nie mącić zbytnio (choć gdybym faktycznie chciał wymieszać seriale z filmami, to zwycięzcą były 3. sezon "Pozostawionych" - najwspanialsza rzecz, jaką oglądałem w 2017 roku). …

Rodzina Soprano - popkulturowy majstersztyk

Fascynacja mafią/przestępczością zorganizowaną od niemalże pół wieku jest mocno zakorzeniona w świadomości kulturowej. Dzieje się to za sprawą głośnych filmów gangsterskich, tak często cytowanych w przeróżnych formach medialnych, żeby nie wymieniać tych najważniejszych: dwóch pierwszych części Ojca Chrzestnego Francisa Forda Coppoli, Chłopców z ferajny Martina Scorsese, Człowieka z blizną Briana De Palmy czy Dawno temu w Ameryce Sergio Leone. Gatunek filmów gangsterskich jest bez wątpienia niepodzielną własnością Amerykanów, choć pojawiają się wybitne wyjątki w postaci arcydzieł francuskiego reżysera Jean-Pierre'a Melville'a (Samuraj, W kręgu zła). O ile wpływ wczesnych filmów rodzaju Małego Cezara Mervyna Leroya, Wroga publicznego Williama Wellmana i oryginalnego Człowieka z blizną Howarda Hawksa na późniejsze arcydzieła gatunku jest niepodważalny, to jednak dopiero adaptacja powieści Mario Puzo dokonała znaczącej transformacji w sposobie portretowania mafii/gangsterów. Jak …