Przejdź do głównej zawartości

Inteligentna alternatywa na reality show w rodzaju Big Brothera


Metoda, reż. Marcelo Pineyro, rok 2005

Bardzo sugestywnie egzaminuje ludzką naturę hiszpański dramat psychologiczny Marcelo Pineyro. Oparty o sztukę teatralną "Metoda Gronholma" autorstwa Jordi Galceran Ferrera, jest czymś w rodzaju reality show, w którym mamy możliwość obserwować wyszukane formy sprawdzania kandydatów na wysokie stanowisko w pewnej firmie. Najróżniejsze sytuacje, mające dowieść ich opanowania, odnajdywania się w trudnych sytuacjach okazują się idealną ilustracją na ile człowiek wyzbywa się skrupułów i za wszelką cenę chce dowieść swojej wyższości nad innymi. Bohaterowie filmu, zgromadzeni w wielkim pomieszczeniu korporacji są poddawani metodzie, która po kolei eliminuje słabsze ogniwa, by wybrać tego najlepszego. Trzeba przyznać, że z niesamowitą ciekawością ogląda się, jak łatwo dają się wciągnąć w manipulacyjne gierki proponowane przez korporację, by później samemu stosować je na rywalach.

Innym ciekawym zabiegiem, praktycznie nie pokazywanym, ale wyczuwalnym jest to co się dzieje po za gmachem nowoczesnego, bezpłciowego budynku - pochód manifestacyjny przeciwko globalizacji. Jak się okazuje, sytuacja ta posłuży później jako punkt wyjściowy dla jednego z bardziej zaskakujących zwrotów akcji w filmie, których zresztą było nie mało. Koniecznie trzeba odnotować bardzo ważny element, potęgujący siłę dramatyczną oglądanych wydarzeń - brak muzyki. Zabieg ten pozwala nie tylko uczynić "Metodę" bardziej naturalną, ale doskonale uwypukla lokację, w której toczy się akcja (czyżby przesiadywanie bohaterów w jednym pomieszczeniu było lekkim ukłonem w stronę filmów typu "12 gniewnych ludzi"?). Rysy charakterów oglądanych postaci są ciekawie zróżnicowane - od nerwowca po "hiszpańskiego macho". Gra aktorów jest bez zarzutu, a szczególnie podobały mi się kluczowe dla fabuły role Eduardo Noriegi jako Carlosa i Najwi Nimri jako Nieves. Puenta filmu nie pozostawia żadnych złudzeń, na ile metoda Gronholma jest efektywna w użyciu.

Były już filmy, które podejmowały przedstawienia zachowań i reakcji ludzi zamkniętych ze sobą sam na sam - chociażby niemiecki "Eksperyment" z 2001 roku o wydarzeniach z więzienia Stanford. Ale hiszpańska "Metoda" bez hałasu i krzyku trafia celniej w sedno sprawy. Oglądajcie i wyciągajcie wnioski.
★★★

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ulubione horrory z lat 2000-2009

Dawno nie robiłem żadnej listy, więc dla odmiany wrzucam krótką z umiłowanymi horrorami z poprzedniej dekady. Nie był to okres szczególnie udany dla tego gatunku, więc niestety wyboru sporego nie miałem (albo nie dotarłem do skrytych perełek). Wyjaśnia to np. obecność na mojej liście filmu rodzaju "The Host", w połowie dramatu, w połowie horroru. Z tą klasyfikacją gatunkową to nie była taka prosta sprawa, ale gdy zestawiłem go z "Taxidermią" czy "Głodem miłości", dziełami również kategoryzowanymi jako horrory, wydał mi się zdecydowanie bardziej trafnym wyborem.


The Host: Potwór, reż. Bong Joon-ho, rok 2006 Jak wyjaśniałem pokrótce we wstępie, jeden z paru filmów na liście, który nie jest czysty gatunkowo. Reżyser pomysłowo przemiela nurt Monster Movie przez społeczno-rodzinny dramat, wstrząsająco obrazując widzowi, że to własny rząd wydaje się bardziej przerażający niż ogromna, zmutowana ryba. Tak oryginalne, wciągające, a nawet niekiedy przejmujące …

Filmy roku 2016

10.  Rycerz Pucharów (Knight of Cups), reż. Terrence Malick

Malick kręci już tylko hermetyczne poematy o zadęciu symfonicznym, ale tutaj nawet Hollywoodzka apatia potrafi zahipnotyzować. Wszystko dzięki niewidzialnemu montażowi. 

09.  Zaproszenie (The Invitation), reż. Karyn Kusama

Niezła zabawa z oczekiwaniami widza: to tylko kolejna niezręczna kolacja czy coś zupełnie innego? Choć bez zaskoczeń, to jednak umiejętne wykorzystanie lokacji jako ziemi obiecanej dla... Bez spoilerów. 

08. Hush, reż. Mike Flanagan

Home Invasion w soczystej postaci. Mniej ironiczne i zabawne od "Następny jesteś ty", ale bardziej kinetyczne i surowe. Przez co odrobinkę lepsze. 

07. Ostatnia rodzina, reż. Jan P. Matuszyński

Aktorstwo jest znakomite (poza szarżującym Ogrodnikiem), ale zadziwia dojrzałość reżysera debiutanta. Wszystko jest tu duszne, przepełnione mrokiem i depresją. Świata zewnętrznego niemal nie widzimy - tylko cztery ściany i ludzkie dramaty. 

06. Syn Szawła (Saul fia), reż. Laszlo Nem…

Rodzina Soprano - popkulturowy majstersztyk

Fascynacja mafią/przestępczością zorganizowaną od niemalże pół wieku jest mocno zakorzeniona w świadomości kulturowej. Dzieje się to za sprawą głośnych filmów gangsterskich, tak często cytowanych w przeróżnych formach medialnych, żeby nie wymieniać tych najważniejszych: dwóch pierwszych części Ojca Chrzestnego Francisa Forda Coppoli, Chłopców z ferajny Martina Scorsese, Człowieka z blizną Briana De Palmy czy Dawno temu w Ameryce Sergio Leone. Gatunek filmów gangsterskich jest bez wątpienia niepodzielną własnością Amerykanów, choć pojawiają się wybitne wyjątki w postaci arcydzieł francuskiego reżysera Jean-Pierre'a Melville'a (Samuraj, W kręgu zła). O ile wpływ wczesnych filmów rodzaju Małego Cezara Mervyna Leroya, Wroga publicznego Williama Wellmana i oryginalnego Człowieka z blizną Howarda Hawksa na późniejsze arcydzieła gatunku jest niepodważalny, to jednak dopiero adaptacja powieści Mario Puzo dokonała znaczącej transformacji w sposobie portretowania mafii/gangsterów. Jak …