
Zjawiskowa Erykah Badu posiada jeden niezaprzeczalny atut, który na starcie wyróżnia ją wśród reszty wokalistek soulowych ostatnich kilkunastu lat - głos. Sama już jego barwa to unikat - jednocześnie ciepła, seksowna i ujmująco dziewczęca. Ale równie wielkie wrażenie może robić styl, w jakim każde słowo zostaje wydobywane z jej strun głosowych. Zrelaksowana i pełna swobody artykulacja Eryki wydaje się być tak naturalna jak oddychanie. Podobnie lekkim, niewymuszonym śpiewem mogły się pochwalić swego czasu tak wielkie nazwiska jak Marvin Gaye, Stevie Wonder czy Curtis Mayfield - artyści do których duchem Erykah nie raz nawiązywała. Pewne jest, że za kilka lat sama będzie stawiana w jednym szeregu z nimi. A najnowszy album to tylko potwierdzenie jej niezagrożonej od lat pozycji królowej Soulu.
Badu wraca na nim do swoich korzeni. Po genialnym futurystycznym melanżu funku, soulu i hip-hopu, podlanym społeczno-polityczną wymową, jakim był "New Amerykah Part One (4th World War)", jej siostra skreśla agresywny modernizm na rzecz spokojniejszych klimatów z debiutu "Baduizm" czy "Mama's Gun". Kompozycje są w większości osadzone na vampach bluesowych, od czasu do czasu przerywanych przez hip hopową pulsację jak w "Fall in Love (Your Funeral)". Pomijając ślady samplingu, dominuje żywe instrumentarium, które pozwoliło uzyskać bardziej organiczne brzmienie. Efektem tego brzmienia jest powrót z cyfrowej produkcji poprzedniczki na analogową. Za bardzo dobry przykład może posłużyć tajemniczy "Incense", wyprodukowany wspólnie przez Badu i Madliba. Generalnie silniejsza rola groove'u niż melodii z początku nie wywiera muzycznie zbyt wielkiego wrażenia, ale każde kolejne przesłuchanie sprawia, że materiał staje się co raz lepszy.
Lirycznie Badu także wraca do swojego pierwotnego trybu - czyli do dobrze znanego stanu głębokiego zamyślenia. Sama artystka powiedziała w jednym z wywiadów, że nie miała czym się martwić, stąd teksty odwołujące się do uczuć. Fantastyczny 10-minutowy zamykacz albumu "Out My Mind, Just in Time" jak tłumaczyła stanowi podsumowanie wszystkiego co zawarła na albumie - mówi w nim o miłości, emocjach i o tym jak ludzie czują się w związkach. I choć album nie dorównuje jej najwybitniejszym osiągnięciom, to bez wątpienia możemy się czuć dobrze słuchając go.
♫♫♫♫
Komentarze
Prześlij komentarz