Przejdź do głównej zawartości

Triumf jakości nad komercją

Generalnie nie ma co narzekać na rozdanie Oskarów (zresztą tak nigdy nie zwracam na to uwagi, bo mało to interesujące jest od jakiś 30 lat, o ile kiedykolwiek było). Najważniejsze jest to, że Cameron nie dostał najważniejszych nagród. Dzięki temu Akademia udowodniła, że nie tylko komercyjne wartości są dla nich ważne, ale także artystyczne. Kapitalny film i reżyseria pani Bigelow była wisienką na torcie tegorocznego rozdania.

Nie mogło się obyć bez koszmarnych pomyłek rzecz jasna, którą była nagroda dla Sandry (Bulldog) Bullock. Należy ona do aktorek, które nie mają ani jednej wybitnej kreacji na koncie, a z tymi dobrymi to trzeba by było pewnie mocno poszukać, by znaleźć coś zacnego (może miasto gniewu?), więc tym bardziej dziwi decyzja Akademii (zabawne, bo oni zwracają głównie uwagę na całokształt aktora, ale być może wygrała poprawność polityczna roli Bulldoga). Oskar dla Jeffa Bridgesa jak najbardziej zasłużony - aktor tak charakterystyczny jak on już wcześniej powinien zgarnąć go, ale dobrze, że w końcu to nastąpiło. "Dude" zwyciężył. To, że Waltz wygra to było wiadomo od dawna i potwierdza moją teorię, że za drugoplanowe role, nagrody dostają ostatnio ci aktorzy, którzy stworzyli bardzo widowiskowe role (jak Heath Ledger i Javier Bardem). Ale i tak to mało istotne (nie chcę wspominać o nieanglojęzycznych filmach, bo to od jakiegoś czasu lekka kpina, jeśli chodzi o triumfatorów). Oglądanie imprezy to strata czasu - lepiej przeczytać wyniki rano i tak jak ja, pobawić się z nudów w komentowanie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ulubione horrory z lat 2000-2009

Dawno nie robiłem żadnej listy, więc dla odmiany wrzucam krótką z umiłowanymi horrorami z poprzedniej dekady. Nie był to okres szczególnie udany dla tego gatunku, więc niestety wyboru sporego nie miałem (albo nie dotarłem do skrytych perełek). Wyjaśnia to np. obecność na mojej liście filmu rodzaju "The Host", w połowie dramatu, w połowie horroru. Z tą klasyfikacją gatunkową to nie była taka prosta sprawa, ale gdy zestawiłem go z "Taxidermią" czy "Głodem miłości", dziełami również kategoryzowanymi jako horrory, wydał mi się zdecydowanie bardziej trafnym wyborem.


The Host: Potwór, reż. Bong Joon-ho, rok 2006 Jak wyjaśniałem pokrótce we wstępie, jeden z paru filmów na liście, który nie jest czysty gatunkowo. Reżyser pomysłowo przemiela nurt Monster Movie przez społeczno-rodzinny dramat, wstrząsająco obrazując widzowi, że to własny rząd wydaje się bardziej przerażający niż ogromna, zmutowana ryba. Tak oryginalne, wciągające, a nawet niekiedy przejmujące …

Najlepsze filmy 2017 roku

To pierwsze podsumowanie od czasu 2013 roku, gdzie żaden z filmów nie zasłużył na miano arcydzieła. Ale wbrew pozorom to był dobry rok. Gdybym szedł śladem Cahiers du Cinema lub paru innych krytyków i postanowił uwzględnić 3. sezon "Twin Peaks" na swojej liście, to umieściłbym go na samym szczycie. Chociażby za ten nieprawdopodobny 8. odcinek. I korci mnie niezmiernie, bo pomimo ewidentnie serialowego formatu, ostatnie dzieło Lyncha i Frosta można również klasyfikować jako 18. godzinny film w duchu "Out 1" Rivette'a czy "Berlin Alexanderplatz" Fassbindera. Nawet dwa pierwsze odcinki miały pokaz kinowy w Cannes, a w przyszłym roku cały sezon zostanie puszczony w jednym z amerykańskich kin. Ale stwierdziłem, że lepiej jednak trzymać się propozycji stricte kinowych, żeby nie mącić zbytnio (choć gdybym faktycznie chciał wymieszać seriale z filmami, to zwycięzcą były 3. sezon "Pozostawionych" - najwspanialsza rzecz, jaką oglądałem w 2017 roku). …

Rodzina Soprano - popkulturowy majstersztyk

Fascynacja mafią/przestępczością zorganizowaną od niemalże pół wieku jest mocno zakorzeniona w świadomości kulturowej. Dzieje się to za sprawą głośnych filmów gangsterskich, tak często cytowanych w przeróżnych formach medialnych, żeby nie wymieniać tych najważniejszych: dwóch pierwszych części Ojca Chrzestnego Francisa Forda Coppoli, Chłopców z ferajny Martina Scorsese, Człowieka z blizną Briana De Palmy czy Dawno temu w Ameryce Sergio Leone. Gatunek filmów gangsterskich jest bez wątpienia niepodzielną własnością Amerykanów, choć pojawiają się wybitne wyjątki w postaci arcydzieł francuskiego reżysera Jean-Pierre'a Melville'a (Samuraj, W kręgu zła). O ile wpływ wczesnych filmów rodzaju Małego Cezara Mervyna Leroya, Wroga publicznego Williama Wellmana i oryginalnego Człowieka z blizną Howarda Hawksa na późniejsze arcydzieła gatunku jest niepodważalny, to jednak dopiero adaptacja powieści Mario Puzo dokonała znaczącej transformacji w sposobie portretowania mafii/gangsterów. Jak …